BAJKA:
- O CZASIE...:cza się napić`
- o NOSIE....: odpieprz no się
- o DZIEWANNIE...:dzie wanna bo będę rzygać
- o PALTOCIKU...

al to ci k...płuca rozerwie
- o POWIDÄąÂACH...: po widłach sa dziury w plecach
- o SELERZE...: żona pierze ja se leże
[ Dodano: Pią Maj 01, 2009 8:05 pm ]Takie opowiadanko pewnej żony...
Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża kupićabażur z kryształów
(to co wisi z lampami na suficie), baaardzo drogi (pół roku
zbieraliśmy). Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur, na
skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy
butelkę koniaku (trzeba nowy zakup ..tego tamtego, no obmyć).
Siedliśmy przy stole, najpierw strzeliliśmy po 50, potem
powtórzyliśmy, no i mówię do swojego męża: a może powiesimy od razu
ten abażur? No i mąż, lub z powodu koniaku, lub widząc moje
szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na krzesło taboret
mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go zabezpieczać.
Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem majstruje
(a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę
wzrok niżej, i co ja widzę z tych sympatycznych bokserek wypadło mu
jedno jajeczko, no i ja taka rozczulona tym widokiem biorę i tak
lekko pstryknęłam paluszkami po tym jajeczku. Mój tygrys w tej
sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz z abażurem, który
rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z ostatkami
abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije mnie, a on
mówi
- Kurcze, ale mnie prądem pokopało, aż do jajec doszło ! Kurcze,
jak dobrze, że nie na śmierć!